Gdzie na weekend w Bieszczady?

Samochodowy szlak Bieszczady wg Barnaby. Pk 9 Cerkiew w Turzańsku

Atrakcje Bieszczad: Cerkiew w Turzańsku

Droga do Turzańska: bieszczadzki offroad po miękkiej łące

Droga do Turzańska z Kamionek to kawałek przyjemnego offroadu. Z punktu widokowego (pk 8 wycieczki), należy zjechać w dół zbocza w stronę zachodnią (to znaczy zjeżdżając z betonki, należy jechać dalej prosto). Trzeba wystrzegać się głębokich kolein. O swojej przygodzie z bieszczadzkimi koleinami napisałem w poprzednim artykule. (>>tutaj<<). W ten czy inny sposób dojedziemy w dole łąki do drogi, która prowadzi na bród potoku. Bród (N49° 21` 2,68`` E 22° 10` 24,4``) nie jest głęboki i raczej większym problemem jest zgrabnie uniknąć kłopotliwych kolein. Za brodem jest kawałek dość stromawego podjazdu. Dalej dukt przez łąkę prowadzi do szutrowej drogi- przełęczy pod Suliłą (N49° 21` 7,49`` E22° 9` 48,38``), w którą należy skręcić w lewo i zjechać do wsi. W dole wsi, w punkcie GPS: N49° 22` 8,05`` E22° 7` 39 51`` należy skręcić w prawo, do cerkwii.

 

Samochodowy szlak Bieszczady wg Barnaby. Pk 9 Cerkiew w Turzańsku

Cerkiew w Turzańsku bieszczadzką atrakcją dla każdego

Niezależnie od tego, czy zwiedzasz szlak Bieszczady według Barnaby, czy szukasz atrakcji w oparciu o przewodnik po bieszczadach, czy jakkolwiek losowo rzucił cię tu los warto odwiedzić tę cerkiew z kilku powodów:

Powód pierwszy to fakt, że jest to typowo łemkowska cerkiew. 

Cerkiew w Turzańsku ma typową dla łemkowskiej architektury budowę oraz wystrój. Obecnie istniejący budynek powstał na początku XIX wieku ale cerkiew istniała tu już na początku XVI wieku. Dokładniejszy opis budowy cerkwii jako takiej, oraz w szczególe obiektu z Turzańska znajdziesz w moim przewodniku.

Samochodowy szlak Bieszczady wg Barnaby. Pk 9 Cerkiew w Turzańsku

Kolejny powód dla odwiedzenia świątyni jest jej wyposażenie.

Los obszedł się z budynkiem dość łaskawie. W czasie zawieruchy z Ukraińcami nikomu nie przyszło jej podpalić ani rozkraść. Świątynia ma oryginalne wyposażenie, właściwy i kompletny ikonostas- co nie jest standardem w regionie.

Cerkiew została wpisana na listę UNESCO                

Nie jestem entuzjastą wydumanych tytułów, dyplomów i wyróżnień. W tym przypadku jednak wpisanie na listę UNESCO kwalifikuje obiekt do polecenia czytelnikom. Z faktu wpisania cerkwi na listę UNESCO wynikają inwestycje. Spory czas, kiedy podczas wycieczek jako bieszczadzki przewodnik zatrzymywałem się w Turzańsku, w świątyni przy farelce pracowała przesympatyczna pani konserwatorka. Dla mnie z obecności konserwatorki wynikało parę zalet: kościół był cały czas otwarty no i stan świątyni ciągle się poprawiał.

Samochodowy szlak Bieszczady wg Barnaby. Pk 9 Cerkiew w Turzańsku

Wujek dobra rada radzi:

W przypadku, kiedy świątynia jest zamknięta- należy popytać miejscowych kto ma klucz, nawiązać kontakt z tą osobą i poprosić o otworzenie cerkwi.

Raz jeden podczas wycieczki, świątynia była zamknięta i musiałem poprosić miejscowego o pomoc. Było już nieco szarawo i ciężko było spotkać kogokolwiek z ważnymi dla mnie informacjami. Ostatecznie na jakimś sklepie znalazłem kartkę z numerem telefonu. Telefon odebrała mocno sędziwa osoba, która bardzo niewyraźnie powiedziała jak po nią podjechać. Kiedy dojechałem na miejsce, moim oczom ukazał mi się dziadek, wypisz wymaluj jak ten z kreskówki zaczarowany ołówek. Byłem przerażony, bo całkiem zwątpiłem, że dyżurującemu klucznikowi uda się wsiąść do Land Rovera. Udało się. 

Ten sędziwy człowiek, okazał się być dawnym mieszkańcem Turzańska. W czasie Akcji Wisła wysiedlony był nad morze, ale po latach powrócił na swoją ojcowiznę. Uwielbiam takie momenty wycieczek, kiedy sprawy zupełnie nieoczekiwanie przybiegają dziwny obrót. Przez chwilę opowiedziałem turystom o budowie cerkwi, o ikonach o tym co z czego i dlaczego a potem wszyscy słuchaliśmy opowieści miejscowego. Pokazał na przykład w dali nieco szerszą miedzę na polu i wyjaśnił, że to droga na dawny czarny cmentarz.

Przyznam szczerze, że tamtą wycieczkę zakończyłem właśnie w Turzańsku, bo opowieść miejscowego porwała i moich turystów, no i zeszło na to spory kawał czasu.

Ostatnią fotografię wykonałem bardzo dawno. Tak dawno, że w Bieszczady jeździłem pociągiem do samego Zagórza a w plecaku miałem więcej bimbru niż odzieży. Na zdjęciu są ludzie, którzy kiedyś mieszkali w Bieszczadach a zjechali wówczas z pomorza i remontowali mur do okoła cerkwii.