Śmierć w wakacje w Bieszczadach [foto: Andrzej Żmiju Borowski]

Bieszczady to królestwo przyrody- Ty jesteś tu gościem

Zrozum to

Śmierć w wakacje w Bieszczadach.

Deszczowy dzień. Muszę dotrzeć na nocleg, a przede mną szmat drogi po bieszczadzkich wertepach. Idę, leje, moknę. Nawet przyjemnie. Od pełnego kontaktu z przyrodą dzieli mnie jedynie warstwa asfaltu, chyba wylewanego jeszcze bezpośrednio na trawę. Robi się jasno, jaśniej, widzę że nadjeżdża jakieś auto. Wystawiam rękę i łapię stopa- choć w sumie idzie się przyjemnie. Wsiadam, jedziemy. Po szumie kół słyszę częste ciap, ciap,  ciap. Giną rozjeżdżane żaby. Niewinne ofiary ludzkiego pośpiechu.

Na drugi dzień słońce. Pali w dekiel tak, że ścina białko w rozumie. Idę sobie powoli skrajem drogi. Na czarnym nagrzanym od słońca asfalcie żmija. Jedna, kawałek dalej druga. Wychłodzone deszczem poprzedniego dnia i chłodną nocą, lubią sobie łeb wygrzać na ciepłym dywanie. I znów słyszę nadjeżdżające auto. Teraz już nie ma ciap, ciap. Zwierzę jest jednocześnie rozrywane i rozgniatane na pół. Masa mięśni nie daje zwierzęciu skonać od razu. Żmija skręca się, a liczne połączenia nerwowe dostarczają do głowy niewyobrażalną ilość informacji- ból.  Wąż leży na drodze, cierpi, dwie połowy ciała niczym dwa osobne organizmy skręcają się i wiją w cierpieniu i agonii, ale zgon nie następuje ani po chwili ani po kolejnym momencie, ani po godzinie.

Jesteś w Bieszczadach gościem. Uszanuj życie stałych mieszkańców Bieszczad.

Szanowni czytelnicy. Dziś nie chcę Was namawiać do kupna przewodnika, czy prowadzić w kolejne bieszczadzkie miejscówki.

Proszę abyście zwiedzali Bieszczady odpowiedzialnie i spokojnie.

Cisnąc na gaz w samochodzie nie zyskasz kwadransu nawet na najdalszych trasach. Pomijam tu niebezpieczeństwo podróżnych, bo w sezonie masa kierowców ścina zakręty, jedzie środkiem czy gna na prostych a tuż przed byle zakrętem ostro hamuje. Od kiedy Polska weszła do Unii, z bieszczadzkich dróg znikły dziury a na asfalcie pojawiły się trupy. Martwe płazy i gady- wszystkie i bez wyjątku gatunki chronione- ofiary ludzi, którzy przyjechali w Bieszczady na urlop i pędzą i wypoczywają jednocześnie.

Życzę Wam, aby Wasz wypoczynek nie był okupiony cierpieniem niewinnych zwierząt.

Fotografia z nagłówka autorstwa Andrzeja Żmiju Borowskiego.

2018 06 23 ego nature