2018 02 02 land lifeLand Life napisało o Bieszczadach.

Napisałem o Bieszczadach w Land Life.

Każdemu pismakowi życzę takiego komfortu. Wolna ręka w temacie i spora spolegliwość Wydawcy. Jako redaktor do spraw przygody szybko napisałem artykuł o Bieszczadach. Poszło gładko i nie trzeba tego wyjaśniać. Wycieczki robione Land Roverem Discovery, kupa czasu spędzona w tamtejszych chaszczach zaowocowała szybkimi efektami pracy. Wyszło trochę jak w Bieszczadzkim Przewodniku, ale w tekście o tych górach jest mniej koordynatów a więcej ducha podróży. I dobrze, bo poznawanie Bieszczad to nie jakaś tam "check lista", tylko pasmo nieprzewidywalnych, niekończących się przygód.

Kolejny tekst jest o rajdzie "1 Chatytatywny Rajd Landstore". 

Tak się złożyło, że podczas pobytu w Poznaniu udało mi się pomóc w realizacji rajdu. Skromny wkład, dużo radości. Na ogół staram się unikać imprez masowych. Wyjątkiem są te robione przez Chimka. Tam nie ma miejsce na niezdrową rywalizację, zawiść czy jakiekolwiek negatywne emocje. Z perspektywy roku 2017, tamten rajd był jednym z fajniejszych przeżyć. Po wywiązaniu się z podstawowego zadania, wyskrobałem parę osobistych przemyśleń i opisałem swoje subiektywne wrażenia z tamtego rajdu. 

Trzeci tekst to także mój konik. 

Tu pozostawię temat nieco niedokończony. W Land Life jest para- test topowego sprzętu, którego juz nie kupisz w sklepie. Trzeba szukać, trzeba się starać, trzeba wiedzieć co i dlaczego. Dość powiedzieć, że jest wyczeprująco, subiektywnie, sporo osobistych przemyśleń. Po mojemu. Jest serio fajny artykuł, jest też zdjęcie Land Rovera z Misiem (którego znalazłem bezdomnego, wyprałem i od tego czasu towarzyszy mi w Landrowerowych przygodach).

Podsumowując. 

Gazeta napisana jest brylantowym stylem, zdjęcia zapierają dech, a treści są odkrywcze, nowatorskie, przełomowe i mądre. Co inni napisali w gazecie dopiero przeczytam :- ), Wiem tylko, że pisali nieźli kawalarze i ludzie o ułańskiej fantazji. Wydanie jest obszerne, papier użyty do przekazu treści jest pierwszej jakości. Nie dziwi mnie, że gazeta w mgnieniu oka trafiła na półki największej księgarni. Najbliżsi od dawna twierdzili, że pojawię się w księgarniach. Mało kto przewidywał, że wjadę tam od tyłu, to znaczy jako współredaktor. Tym bardziej mi miło i tym goręcej zachęcam do lektury. 

Zachęcam wszystkich entuzjastów mojego lekkiego pióra do sięgniecia po ten kwartalnik. Jestem dumny z tej publikacji. 

 

2018 02 02 land lifeLink do zakupu gazety niebawem.